Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 941 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Problemy, problemy, problemy...

wtorek, 28 sierpnia 2012 22:42

Cóż... Było za pięknie, żeby to wszystko mogło trwać długo. Pojechałam dziś po mundurki do nowej szkoły i z ciekawosci po raz kolejny sprawdziłam listę przyjętych. I co ja widzę? Przerzucili mnie z klasy DSD na rozszeżony angielski, co mnie w żaden sposób nie urządza.

Poszłam sprawę wyjaśnić. Okazało się, że coś im się posypało w systemie i przydzieliło mnie nie tam gdzie trzeba. Jakim cudem, skoro wsześneij byłąm zapisana do DSD i tam mnie system przydzielił? Co ja się natłumaczyłam, jakich argumentów nie urzyłam - grochem o ścianę. Ciągle tylko "Zobaczymy, co da się zrobić". Albo: "Rozumiem, ale szanse na przeneisienie są nikłe". Cóż, ja mam zamiar się awanturować.

Polski system rekrutacyjny najwyraźniej jest w porządku, gorzej z umiejętnością obsłógi przez pracowników placówek.

Jestem zła, szkołę wybrałam tylko ze względu na wysoki poziom w DSD. I naglę ląduję z 2 godzinami niemieckiego zamiast 6. Gdzie tu sens? Gdzie tu logika? Na prawdę, najlepszy sposób na zepsucie człowiekowi końcówki wakacji, dziękuję bardzo.

Obiecali, że jutro zadzwonią.
Muszą zadzwonić.

Ze dwa tygodnie nei jeździłam konno. Trzebaby pojechać. Może pojutrze. Jutro do fryzjera, od razu lepiej mi się zrobi. Jak pusta lala... Cóż, czasem można.

I na koniec rozbrykana Furia, najcudowniejszy rumak pod słońcem.

 


Podziel się
oceń
0
3

komentarze (10) | dodaj komentarz

Pan miał, psze pana, pecha.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012 12:16

W tym poście o kolejach losów ludzkich.

Nie mamy wpływu na niektóre rzeczy, może dlatego życie bywa często takie ekscytujące. Jak często wszysto obraca się przeciwko nam?

Zanosząc świadectwo do nowej szkoły (piękna, ceglana kamienica w cieniu zamku Wawelskiego zaadaptowana na potrzeby prestiżowej placówki oświatowej) spotkalam się z jedną z największyk kumulacji pecha, jakie w życiu widziałam. Matematyki w tamtej szkole uczy man Józio - dobrotliwy starszy pan, pobłażliwy dla uczniów. Zamieniłam z nim kilka zdań na korytarzu. Pochwalił się, że za oszczędności z ostatnich trzech lat kupił bilet do Egiptu i jutro wyjeżdża. Wydawał się bardzo podekscytowany. Zakończyliśmy rozmowę i wybrałam się na małe zwiedzanie budynku. Czekając w kolejce do sekretariatu zauważyłam,  że w jednej z sal zaczął się jakiś ruch po chwili w drzwiach pojawiło się dwóch rosłych, krzepkich młodzieńców (jak się poźniej dowiedziałam, nazywali się Marcin i Kuba) podtrzymujących chwiejącego się na nogach i bladego matematyka. Zaczęli coś krzyczeć o zawale, żeby dzwonić po karetkę. Spanikowana zaczęłąm przeszukiwać torebkę w poszukiwaniu telefonu. Jakaś dziewczyna wcisnęła mi w ręce swój mówiąc: "Dzwoń, ja nie znam numeru." Po chwili przyjechała karetka. Pan Józio nie chciał jechać, słabym głosem mówił coś o Egipcie. Strasznie mi się przykro wtedy zrobiło. Podróż życia... Zebrał się spory tłumek gapiów, czego na prawde w takich sytuacjach nie lubię. Mogą być potrzebne dodatkowe ręce, nie oczy. Człowiek, z którego powodu tworzy się takie zbiegowisko czuje się skrępowany, zawstydznony. Szybko się stamtąd ulotniłam.

Życie to nie bajka, szczerze wątpię, by pan Józio pojechał na swoją wymarzoną wycieczkę. Szkoda...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Iron Man

niedziela, 19 sierpnia 2012 22:14

A więc... Rozpakowałam się po "obozie", niewiele jest teraz do roboty. Siedzę więc w domu, moje świnki morskie mają mnie już dość. Przeczytałam jeszcze raz Harrego Pottera, poczytałam mangę, obejżałam kilka odcinków Death Note (kolejne świetne anime).

Wzięłam się więc za rękodzieło. W moim wykonaniu wypada to nader słabo, ale zabija czas i zawsze to coś produktywnego. Rano przeszłam się do wypożyczalni DVD w centrum, zaopatrzyłąm w kilka pozycji. Na pierwszy ogień poszegł Iron Man. Film bardzo mi się spodobał, połowa pleców do granatowego kardigana została przy nim, jak to mawia moja młodsza siostra, "wydruciona". Więc dziś o głównym bohaterze: Tonny'm Stark'u.

Właściciel firmy produkującej broń, multimiltarder, playboy (na początku chwali się, że spał z każdą z wyjątkiem majowej okładkową modelką Maxim'a z poprzedniego roku), geniusz. Kiedy zostaje porwany przez najemników, dociera do niego, jak wiele zniszczeń powoduje jego działalność. postanawia niszczyć broń. Tworzy więc skafander, który umożliwia mu latanie, miotanie ogniem oraz ddaje do dyspozycji cały asortyment współczesnego superbohatera. Nieźle, nieźle... Z tym, że jego genialny projekt wpada w ręce wroga. I zaczyna się słodkie 20 minut strzelania do siebie racami, pociskami i Bóg wie, czym jeszcze. W konsekwencji kończy się (jakżeby inaczej) wygraną tytułowego Iron Mana, czyli Tonny'ego.

Film oglada się przyjemnie, akcja jest wartka, spójna. Fachową recenzję można przeczytać tu: http://www.filmweb.pl/Iron.Man

Teraz moja paplanina:
Więc...
Osobiście zaintrygowała mnie postawa Starka, ktory najpier z uśmeichem przyznaje, że jest najprawdopodobniej największym morgercą XXI wieku, bawi się w kasynach, zamiast stawiać się na posiedzenia rady nadzorczej. Nagle, kiedy staje oko w oko z ogromem zniszczenia, jakie podowuje jego firma zmienia się nie do poznania. Rezygnuje z dalszego zbijania kokosów i tworzy projekt, który ma za zadanie zaprowadzenie pokoju na świecie. Nie wiem, czy będąc na jego miejscu, bylibyśmy skłonni oddać tak wiele za świadomość, że teraz nie ma nic wspólnego z zamieszkami w Iraku. Albo: czy prowadząc tak wielką firmę bylibysmy w stanie przez 20 lat najzwyczajniej olewać nasze obowiązki, a mimo to pozostawać na szczycie?

I kolejna sprawa: Iron Man zdecydowanie nie jest zwolennikiem monogamii, ale żywi szczere, wręcz szczenięce uczucie do swojej asystentki, panny Potts. Co ciekawe, robi absolutnie wszystko, by tego nie okazywać. Umawia sie z innymi kobietami w swojej rezydencji w taki sposób, by ona zwróciła na to uwagę. Chamskie. O ile byłoby mu łatwiej, gdyby po prostu powiedział? On jednak uparcie obstaje przy swoim. Ale Potts, jako, ze do głupich nei należy, swoje wie. Cierpliwie znosi jego wybryki, traktuje jak rozkapryszonego chłopca. Choć w głębi duszy boli ją fakt, że nie jest wybranką swojego pracodawcy, przy absolutnie każdej okacji powtarza, że związki szef-fracownica są nieetyczne. Szkoda... Ładna by z nich para była...

Na zakończenie tego ni to sensownego, ni to logicznego potoku wyrazów strona, gdzie ów film mozna obejżeć za darmo.

http://www.playtube.pl/70-iron-man.html

iron man


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Kuroshitsuji

sobota, 14 lipca 2012 23:02

Jestem fanką anime. W zasadzie dopier zaczynam, ale kunszt rysowników i zawila fabuła czyni większość historii wyjątkowymi.

Właśnie skończyłam pierwszą serię popularnego Kuroshitsuji. Zrobiło na mnie niemałe wrażenie, na dole wstawie linki do odcinków, streszczenia. Generalnie do końca wierzyłam w moralność postaci. Że Sebastian wrócił po coś więcej, niż zapłatę.

Jeśli raz był skłonny zostawić kogoś dla jego dobra, dlaczego skazał jego duszę na potępienie? Mówił, że chciał pozostać idealny. Dlaczego więc spokojnie patrzył na śmierć setek ludzi? Zawarł kontrakt. Dlaczego więc zwodził wszystkich wkoło odgrywając zwykłego, prostego sługę? Ostatnie cztery odcinki nie wyjaśniły nic. Pozostawiły zbyt wiele pytań bez obpowiedzi. Jeśli jednak to, do czego piła fabuła już się dokonało, o czym może być sezon drugi? Wezmę się za niego jutro.

Przeraża (może za mocne słowo) mnie jednak fakt, że to anime przez krótki okres czasu stało się integralną częścią mojego życia. Zżyłam się z bohaterami, nie tyle, co z Sebastianem, raczej osławionym Cielem Phantomhive i Gell'em (żniwiaż, Shinigami). Budziłam się z myślą, że obejżę kilka odcinków, raz, czy dwa usnęłam czytając listy autorki.

Z Cielem trochę sie utorzsamiam. Zamknięty w sobie, na własne życzenie odcięty od świata. Mający swoje przyzwyczajenia, ponury.

Mam jednak wrażenie, że od strony tehnicznej, potencjał postaci nie został do końca wykorzystany. I, jeśli praktycznie wszystko zostało już pokazane, o czym może opowiadać sezon 2? Większość postaci zginęła lub nie ma szans na normalne funkcionowanie. Nikt nowy ma nie być wprowadzony. A więc: co dalej?

Anime:
http://www.anime-shinden.info//8064-kuroshitsuji-online.html

 

I na koniec moja ulubiona postać. Panie, panowie! Oto Grell Sutcliffe!

Magia Anime – 90% z was pomyśli, że to dziewczyna


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Koński biznes

sobota, 14 lipca 2012 11:39

Dwa tygodnie spędziłam na obozie konnym a Lalinie (Bieszczady). Po raz 6-ty, więc lokacja sprawdona. Bawiłam się świetnie, ale zastanowiło mnie jedno...

Klub jest duży: 32 konie, trzy stajnie, hala, maneż, gigantyczne tereny do jazdy. I nie wydaje się prawdopodobne, by utrzymywał się z samych zawodów. Okazało się, że faktycznie, właściciele mają sieć hutrowni zabawek. Poszperałam w internecie i znalazłam kilka ciekawych rzeczy:

-większość prywatnych stajni utrzymuje się z dotacji lub innych źródeł niepowiązanych z jeździectwem,
-polskie konie sportowe zaczynają i kończą karierą sportową najwcześniej w Europie.

Generalnie prowadzenie szkółki jeździeckiej nie jest oplacalne ze względu na niskie zainteresowanie tym sportem. Jest niewielkie grono pasjonatów, którzy trzymają to wszystko przy życiu, reszta na prawdę nie interesuje sie końmi.

Polskie konie sportowe... 5-lakti powinny być w czasie treningu, nie startować. U nas jednak 12-letni koń to już emerytowany skoczek ze zniszczonymi ścięgnami. Mamy dobre zwierzęta, nei potrafimy tlko na nie zaczekać. Chcemy zbyt wiele w zbyt któkim czasie. W Niemczech konie 18-letnie są w pełni sil i wygrywają zawody skokowe, ujeżdżeniowe. Najlepiej jednak mają sie konie westernowe: 20 lat to jeszcze młody wierzchowiec. W Polce ewenementem był ogier, lat 24, zwyciężający w wyścigach.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  14 403  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Archiwum

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to